Herbaciana myśl - Płaczesz?! Przecież on nigdy nie był prawdziwy!

Czy wy też macie ten sam problem? Czytacie książkę, a tu nagle BUM!!! jakiś bohater umiera. Może normalni ludzi myślą sobie: "Taaa... super. Zacznę czytać od początku to znowu będzie żywy". Ale jakoś ze mną jest inaczej...

Czytam sobie normalną książkę. Nie ważne czy fantasy, historyczna, sci-fi czy może romans. Wszystko cudnie pięknie, odnajdują Serum, projektują ubrania, wojna się kończy, wszyscy się kochają, odkrywają przeszłość swoich krewnych, ale po co wszystko miałoby być cacy? Może kogoś uśmiercimy?! No i BACH, topór w plecy, światło słoneczne, bomba czy cokolwiek innego i co? i już tylko ostatnie słowo na pożegnanie i koniec. Życie. 






Mówi się, że osoby, którym czyta się regularnie od dziecka są bardziej empatyczne (po sobie niekoniecznie to widzę) co znaczy, że nawet jeżeli kogoś cierpienie dotyczy mocniej niż nas i tak jest to dla nas bolesne i współczujemy.  

Na mnie jako "wyciskacze łez" najlepiej działają książki, w których się, że już raz ktoś pokonał śmierć, więc nic mu się raczej nie stanie, prawda? Bardzo leją mi się łzy też, kiedy ktoś "wraca na jasną stronę" kiedy już idzie przez biały tunel... Ale najgorsze jest gdy postać miała na nas duży wpływ lub coś naprawdę wniosła do książki lub naszego życia...

Jednak niejednokrotnie słyszałam od osób mniej czy bardziej zaczytanych (częściej mniej), że to nie jest do końca normalne. Jednak wzięłam poprawkę na to, że jedną z nich była osoba, która będąc w gimnazjum czytała książkę, którą zapewne poleciłabym mojej siedmioletniej siostrze... 

Nie wiem czy to jest taki dziwne skoro mnóstwo ludzi wychodzi płaczących z kina. I to po różnych filmach. Z różnych powodów. Nawet dlatego, że jakaś historia się kończy. Płacze się zarówno na Shakespearze, jak i po "Igrzyskach śmierci". Można być przygnębionym po filmach wojennych i romansach. Przecież płakało się na "Królu lwie". Ja ryczałam na "Był sobie pies" i nikt raczej zdziwiony nie był. Więc nie wiem czemu nie mogę płakać czytając... Na tym polegają emocje. 

Płaczecie? A może denerwuje Was i przeszkadza Wam jak ktoś płacze? Zgadzacie się ze mną, a może uważacie, że tylko DZIWNI tak przejmują się tym co jest w książce? 

/Tea/

Komentarze

  1. Płaczę na wszystkim - filmach, serialach, bajkach, anime, książkach. Szczytem było, kiedy rozpłakałam się na "Małym księciu", ale nie umiałam wytłumaczyć, czemu. Na szczęście nie spotkałam się z negatywnymi reakcjami.
    Pozdrawiam!
    Zapraszam do mnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Płaczę na książkach, serialach, filmach i piosenkach. Jednak ostatnio najbardziej wzruszają mnie seriale oraz filmy,chociaż jeśli wzruszy mnie utwór muzyczny to nie mogę się otrząsnąć przez długi czas. Pamiętam jak rok temu płakałam bo moja ulubiona seria dobiegła końca i dwa tygodnie temu spotkałam osobę, która zareagowała identycznie xD

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty